Branżowy portal stolarki

Branżowy portal stolarki
architektura-budownictwo-gospodarka

Fimtec

SELT - to co najlepsze pod słońcem. Wywiad!

2018-05-14 | Autor: gec consulting
Źródło: Stolarkavip

Grzegorz Cendrowski - Stolarka VIP: Witamy. Dziś rozmawiamy z panem Jarosławem Baranem - dyrektorem ds. sprzedaży firmy Selt. Jaką historię ma firma? Jak długo działa i jakie były kroki milowe w jej działalności?

Jarosław Baran(na zdjęciu obok) - Selt: Firma działa od 1980 roku, więc kawałek historii już za nami. Powstała z inicjatywy jednego człowieka. Od podstaw zbudował ją pan Tadeusz Selzer. Wraz z rozwojem firmy i wzrostem zainteresowania poszerzaliśmy nasz asortyment. Myślę, że jednym z kroków milowych było rozpoczęcie produkcji markiz, zaczęliśmy wtedy coraz mocniej pracować nad systemami zewnętrznymi. Eksport okazał się także kluczowy w rozwoju.

G.C.: Czy prawdą jest, że Selt był właścicielem marki Aluprof?  Może odrobina historii na ten temat. Nasi czytelnicy mogą być zainteresowani tą arcyciekawą sprawą.

J.B.: Tak, rzeczywiście. Na początku działalności szef (pan Selzer) zaczął rozwijać się w kierunku systemów aluminiowych, stąd powstała marka Aluprof. Jej początek to rok 1997, do 2006 roku jako firma Selt posiadaliśmy siostrzaną firmę Aluprof. Pan Tadeusz Selzer był jej właścicielem. W 2006 roku została ona odsprzedana Grupie Kęty. Firma działa z powodzeniem do dziś, produkuje systemy aluminiowe, rolety i nie tylko. To już historia.

G.C.: No właśnie, firma Aluprof jest dziś potentatem. Czy pan Tadeusz nie żałuje troszeczkę, że sprzedał „kurę” niemalże znoszącą złote jaja?
J.B.: Myślę, że tak jak historia pokazała i to w którym miejscu my się znajdujemy, pokazuje, że pan Tadeusz zawsze kierował się intuicją i jakimś wrodzonym talentem do działań w odpowiednim czasie i miejscu. Czy żałuje? Myślę, że nie. Gdy często z nim rozmawiam to słyszę, że nie żałuje niczego.

G.C.: Szczególnie, że firma świetnie się rozwija.
J.B.: Dokładnie. I tego jej życzymy!

G.C.: Selt to tradycja i nowoczesność. O tradycji troszkę już wiemy, a jak wygląda nowoczesność? Jak wyglądają inwestycje i rozwój?
J.B.:
Od wielu lat bardzo mocno stawiamy na rozwój i inwestycje naszej firmy. Jeżeli będziemy stali w miejscu to tak naprawdę się cofamy. Nie odkrywamy w tym momencie koła na nowo, ale mamy to szczęście, że właściciel firmy bardzo ochoczo podchodzi do inwestycji. Obecnie mamy już cztery lokalizacje produkcyjne w Opolu. Dywersyfikujemy tę produkcję, staramy się ją w sprawny sposób układać. Jest oddział, w którym produkowane są tylko i wyłącznie pergole, jest oddział, w którym produkowane są systemy naokienne zewnętrzne, w tym też markizy. Zbudowaliśmy ciśnieniową odlewnię aluminium. Mamy własną salkę szkoleniową, mamy własną lakiernię. To wszystko pokazuje, że z rozwojem nam po drodze.

G.C.: Jaka powierzchnia produkcyjna znajduje się pod dachem?
J.B.: W tej chwili jest to ok. 100 000 m2
G.C.: Dobrze poinformowani w branży mówią, że państwa inwestycje to w sumie ok. 150 mln. Czy Pan może to potwierdzić?
J.B.: Trudno to wycenić. Jeżeli będziemy mówić o zero-jedynkowym podejściu, czyli za ile myśmy to wybudowali to na pewno były niemałe miliony. Jednak nie chciałbym oceniać tego w jakiś szacunkowy sposób. Firma jest tyle warta, jak bardzo cenią ją klienci i partnerzy.
G.C.: Firma z pewnością jest droga klientom i na pewno dystrybutorom.
J.B.: Tak, tak, gdyż robimy wszystko i konsekwentnie, żeby móc sprostać oczekiwaniom i rynkowi.



G.C.: Dużo mówi się o oknach, dużo mówi się o drzwiach. Stosunkowo mało mówi się o technikach przeciwsłonecznych, a rynek osłon to tylko, albo aż ok. 350,000,000 zł sprzedaży w Polsce. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ten produkt jest zbyt mało spopularyzowany?
J.B.: Myślę, że świadomość tych tzw. Kowalskich, czyli tych ENDUSERÓW wzrasta i będzie wzrastała. Proszę sobie przypomnieć początek lat dwutysięcznych, kiedy dostępność kredytów była dużo mniejsza. Wszyscy budowali się wówczas technikami gospodarczymi, we własnym zakresie, bez pomocy biur architektonicznych. Wszystkie pieniądze były przeznaczane na to, żeby móc spokojnie i w miarę komfortowo zamieszkać. Dzisiaj ten portfel przeciętnego Polaka, który się buduje wygląda inaczej – jest grubszy. Jeżeli korzysta z biura architektonicznego, to nieważne czyje i jakie jest to rozwiązanie czy marka, ale zwykle jakiś system przeciwsłoneczny jest przez architekta przewidziany. Tak samo zadaszenie tarasu - wszystkie tarasy, które są w tym momencie projektowane posiadają jakieś zadaszenie lepsze lub gorsze, ale zadaszenie. Świadomość jest większa, większy jest portfel i większe oczekiwania.

G.C.: A jak szacujecie Państwo swój udział w rynku (biorąc pod uwagę, że zarówno firmy polskie i zagraniczne to poważni gracze)?
J.B.: Nadal za mały, procentowo jest to obecnie niepoliczalne. Dlaczego? Bo nawet jeśli weźmiemy całość rynku, to nie do końca wiadomo o jakim produkcie mówimy. Czy mówimy o produkcie, który został wyprodukowany i sprzedany przez systemodawcę? Czy mówimy o cenie brutto, która jest cena detaliczna? Marże na rynku wciąż są różne i ciężko określić procentowy udział. Z pewnością należymy do liderów.

G.C.: Podobnie ma się rzecz z rynkiem okien i drzwi, czy np. jest to w cenach detalicznych czy cenach hurtowych, czy podaje się w cenach brutto lub cenach netto. Komplikacji jest dużo, z VAT’em na przykład.

Polska stolarka, czyli okna, drzwi, etc. eksportem stoi, a jak jest w przypadku firmy Selt? Jaki jest procentowy udział eksportu i na jakie rynki państwo eksportujecie?
J.B.:
Rynki zagraniczne stanowią 60% naszych obrotów, polski rynek to 40% i tak jest od jakiegoś już czasu.
G.C.: Rynek eksportowy z ubiegłego roku to wzrost około kilkunastu procent. Czy Państwo możecie to w jakiś sposób potwierdzić?
J.B.:
Tak. Dzięki wykwalifikowanej kadrze menadżerskiej naszej firmy, Selt odnotowuje kilku, kilkunastoprocentowe wzrosty rokrocznie, więc myślę, że idziemy zgodnie z trendem naszej branży.

G.C.: Pergole, markizy, żaluzje, sunscreeny, etc. Ile jest różnych produktów, które kwalifikują się do segmentu ochrony przed słońcem i które cieszą się największą popularnością?

J.B.: Markizy rządzą się w Polsce swoimi prawami. Jest to produkt dobrze znany, dobrze rozpoznawany, czasem mylony z innymi systemami. Znany od przynajmniej 15 lat. Przewidywany wzrost sprzedaży tego produktu jest stabilny. Świadomość zrobiła swoje, klient wie czego oczekiwać od markizy. Żaluzje fasadowe, czy też refleksole (nasza wewnętrzna nazwa to refleskol) są to screeny naokienne, coś na co dopiero się otwieramy. Rolety aluminiowe wiodły prym w Polsce przez ponad 20 lat. Wszyscy kojarzyli je jako zabezpieczenie przed hałasem, nadmiernym nagrzewaniem się pomieszczeń, poniekąd ochronę przed włamaniem. Dzisiaj wiele się zmieniło, istnieje wiele produktów umożliwiających nam spokojny sen. Zmieniła się estetyka, ale także warunki klimatyczne. Jeszcze chwila i będziemy mieli dwie pory roku. Żaluzje fasadowe, czy też screeny pozwalają nam wzbogacić architektonicznie budynek przy wykorzystaniu wszystkich tych aspektów, o których mówiliśmy już wcześniej.

G.C.: Macie Państwo dużą konkurencję zagraniczną i krajową. Czym wyróżniacie się na tle konkurencji? Czy jesteście konkurencyjni cenowo?

J.B.:
Ciężko to ocenić, bo jest mnóstwo firm produkujących takie systemy, ale w wielu przypadkach marki skupiają się na jednym lub dwóch produktach, czasem łączą trzy produkty. My jako jedyni w Europie Środkowo-Wschodniej posiadamy to wszystko, jako jedyni jesteśmy wzbogaceni o takie portfolio. Czy konkurencyjni? W jakiś sposób na pewno.
G.C.: A cenowo?
J.B.:
Co tydzień przybywa nam kilku nowych klientów, więc myślę, że ten aspekt na pewno ma duże znaczenie.

G.C.: A jeśli chodzi o konkurencyjność na polu eksportowym?
J.B.:
Można znaleźć tańsze systemy, oczywiście. Tak się dzieje zawsze i w każdej branży. Nie chcieliśmy iść do końca tym aspektem cenowym, w umaszynowienie naszej fabryki zainwestowaliśmy bardzo duże pieniądze, także po to, żeby mieć nadzór nad jakością. Istotne są najdrobniejsze szczegóły, które maja znaczenie w użytkowaniu produktu (jak np. aramid, którym jest wpleciony do  drabinek w żaluzjach fasadowych). Zwykły poliester możę się wyciągnąć i żaluzja nie będzie działała poprawnie. Natomiast doplecenia z aramidu poprawiają funkcjonowanie produktu. Wiadomo, że takie rzeczy nie dzieją się za darmo. Za te drabinki z aramidem też trzeba było zapłacić. No cóż powiedzieć, zawsze można jeździć samochodem lepszym i gorszym.

G.C.: Macie Państwo nową politykę sprzedażową, dużą kampanię reklamową w telewizji, zakupujecie nowe maszyny i urządzenia do produkcji. Jakie są cele sprzedażowe firmy na ten rok i na najbliższe lata?
J.B.:
Może zacznę od kampanii. Rzeczywiście, kampania reklamowa jest w tej chwili bardzo intensywnie widoczna w mediach. Wyświetlane jest 700 spotów tygodniowo na dwóch największych platformach telewizyjnych. Odnotowujemy bardzo duże wzrosty, jeśli chodzi o wejścia na nasza stronę i zainteresowanie naszymi produktami. Chcieliśmy jako pierwsi pokazać te systemy Kowalskiemu: że takie rzeczy są, że jesteśmy polskim producentem, że jesteśmy na miejscu. Produkujemy systemy, które są w zasięgu ich ręki, ale oni jeszcze o tym nie wiedzą. Spotykamy się z tym produktem, kiedy zaczynamy budować dom. Zetkniemy się z jakimś architektem, on zapoznaje nas z produktem. Nasza reklama ma na celu pobudzenie wyobraźni i zbudowanie potrzeb klientów. Jakie będą z tego korzyści? Dowiemy się za parę miesięcy lub w przyszłym roku.

G.C.: A jesteście Państwo przygotowani na tendencję zwyżkową?

J.B.: Oczywiście, jesteśmy w stu procentach do tego przygotowani. Rozmowy na ten temat zaczęliśmy już trzy lata temu i przygotowywaliśmy się do tego, żeby móc spokojnie sprzedawać i produkować takie ilości, do jakich zmierzamy. Umaszynowienie i usprawnienie produkcji i jej optymalizacja trwała intensywnie przez ostatnie dwa lata. Obecnie pracujemy nie na sto procent naszej mocy. Obsługujemy w ten sposób cały wolumen sprzedaży jaki mamy. Jeżeli nawet podwoimy nasze możliwości produkcyjne to jesteśmy przygotowani do tego zarówno personalnie, technicznie oraz towarowo.

G.C.: Podczas XXI Konwentu Stolarki w Opolu, zaprosiliście Państwo naszych uczestników do odwiedzenia firmy, za co bardzo dziękujemy. Odzew był wyjątkowy i pozytywny i warto pokazywać to, co ma się najlepszego. Jaka jest Pana opinia na temat zwiedzania fabryk i kształtowania opinii klientów biznesowych w oparciu o twarde fakty?

J.B.: Bardzo często pokazuję klientom fabrykę. Czy to jest nowy klient, czy klient, którego obsługujemy od lat. Nie zależy mi na tym, żeby pokazać nową maszynę, na którą wydaliśmy milion, czy żeby pokazać, że mamy piękny marmur  przy wejściu. Zależy mi na tym, żeby firma, która podejmuje z nami współpracę widziała, że nie robimy tego przypadkowo; że zachowujemy nadzór nad jakością; że zajmują się tym profesjonaliści na odpowiednio przygotowanych stanowiskach, w najlepszy możliwy sposób. Struktura produkcyjna jest tak przygotowana, że każda nowa firma ma świadomość, że podjęła współpracę z dobrym partnerem. Bez względu na kierunek rozwoju rynku, damy radę temu podołać. Magazyn, który od góry do dołu wypełniony jest aluminium, też jest po to by czuć się bezpiecznie. Kurs aluminium na giełdzie jest zatrważający. Gdybyśmy mieli się zatowarowywać co dwa, trzy miesiące, nie bylibyśmy w stanie utrzymać się na rynku. Dzięki zabezpieczeniom jesteśmy w stanie bezboleśnie przeczekać obecną tendencję.

G.C.: Panie Jarosławie. największe zainteresowanie oprócz żaluzji fasadowych, które są widoczne na Państwa siedzibie cieszy się pergola. Czy to jest flagowy Państwa produkt w tej chwili?
J.B.:
Myślę, że bardzo duży nacisk kładziemy w tej chwili na ten produkt. Pergole coraz częściej pojawiają się w projektach - tarasy, ogródki miejskie. Często są wypadkową takich rozwiązań. pergola nadaje się najlepiej, ponieważ ma największą funkcjonalność. Jest wodoodporna, zabezpiecza przed słońcem. Chcemy ten produkt rozwijać. Produkujemy go we własnym zakresie, u nas w firmie. Najbliższe lata są latami rozwoju tego systemu.

G.C.: Jakie są możliwości upowszechnienia Państwa rozwiązań w Polsce, które przecież są powszechnie akceptowalne w innych krajach Europy?
J.B.: Tak, jak najbardziej. Im więcej uświadomionych ludzi, tym łatwiejsze życie będą wiedli. Automatyka, inteligentne domy...na początku każdy mówił nie. Czy dziś widzimy kogoś bez smartfon’a? No nie ma takich ludzi.

G.C.: Zaraz do tego wątku wrócimy, a w międzyczasie kolejne pytanie: praca, pracą, a jak wygląda pana dzień (weekend, wakacje) po pracy? Może jakieś ciekawe hobby, może gra na jakimś instrumencie?
J.B.: Wraz z żoną wychowuję dwóch wspaniałych synów.
G.C.: No to, że żona wychowuje to my wiemy, a czym się Pan zajmuje? (śmiech).

J.B.: (śmiech) Uprawiam sport, codziennie rano przed pracą (o 6:00) jestem na siłowni. Poza ćwiczeniami siłowymi uprawiam crossfit, a sezonowo kocham morsowanie. Zdarzyło mi się, że po wyjściu z wody przy temperaturze -17 stopni zamarzły na mnie spodenki i nie mogłem się przebrać. Bardzo lubię cotygodniowe spotkania morsów, tę atmosferę, gdy wraz z 50 osobami wchodzę na 15 minut do wody. Endorfiny budują mnie na kolejny tydzień. A korzyści dodatkowe? Nie choruję, może farmacja na tym cierpi (śmiech), ale mój organizm potrafi zwalczyć przeziębienie w ciągu kilku godzin.

G.C.: Rozmawiając z inteligentnym człowiekiem na temat inteligentnych domów: czy inteligentne rozwiązania, czyli możliwość podłączenia aplikacji w smartfonach pomagają sprzedawać osłony przeciwsłoneczne. Przy okazji czy automatyka już dominuje nad sterowaniem ręcznym? Jak wygląda udział procentowy?

J.B.: Praktycznie każdy nasz system można w ten sposób zautomatyzować. Do już istniejącego można dodać centralkę i wzbogacić ten system o nowe, technologiczne rozwiązania. Jak najbardziej, wszystkie te systemy są kompatybilne z takimi aplikacjami. Udział sprzedaży systemów ręcznych w stosunku do automatycznych na szczęście maleje z roku na rok. Koszty naprawdę nie są duże. Jeżeli skonfiguruje się to w odpowiedni sposób, to myślę, że nie ma sensu obsługiwać żaluzji korbą. Czasami przeszkodą są uwarunkowania architektoniczne, pewnych rzeczy nie przejdziemy. Myślę, że jeszcze troszkę i nikt nie będzie chciał zamawiać systemów ręcznych.

G.C.: Panie Jarku. Jak Pan ocenia naszą branżę w kontekście innowacji i spełnienia oczekiwań na dobre, nowoczesne, funkcjonalne i rozsądne cenowo rozwiązania? Czy to okna, drzwi czy też techniki osłonowe?
J.B.:
Myślę, że wszystkie trzy elementy. Trudno wybudować dom bez okien, trudno go nie zamknąć drzwiami, ale niepoinformowany klient będzie mógł żyć bez osłony przeciwsłonecznej. Jest to zatem kwestia odpowiedniej informacji. Myślę, że firmy, które produkują stolarkę otworową niedługo będą chciały rozszerzyć swój asortyment o systemy przeciwsłoneczne. Nie chcę wypowiadać się w imieniu wszystkich, ale budując dom zależy nam też zwykle na jego odpowiednim serwisowaniu. Skorzystanie z kompleksowych usług jednej firmy byłoby także wygodniejsze w przyszłości, bo klient kontaktuje się wówczas z jedną firmą, a nie czterema.



G.C.: Tym bardziej, że nie ukrywajmy: na tym można nieźle zarobić.

J.B.: Często mówię, że jeśli już ktoś poczuje krew na zębach, to już później wie co je.

G.C.: Pod koniec sierpnia w okolicach Warszawy organizujemy III Międzynarodowe Forum Stolarki (tym razem w Mszczonowie), które w dużej części poświęcimy najlepszym rozwiązaniom, również w kontekście technik osłonowych w nowoczesnym budownictwie. Czy pracujecie państwo nad nowymi i wyjątkowymi rozwiązaniami, które zostaną wkrótce zaprezentowane?

J.B.: Co roku pojawiają się nowe rozwiązania, odpowiedzialny jest za to dział konstruktorów. Trzeba pamiętać, że jest to bardzo długi proces. Wymyślając dzisiaj nowe rozwiązanie, czy udoskonalając stare, nie możemy rozwiązać go tylko na etapie produkcyjnym. Jest to szereg innych działań. Trzeba zadbać o odpowiednie zaplanowanie produkcji, wplecenie tego w cały system, o katalogi. Poza tym chcemy mieć pewność, że system będzie działał zgodnie z planem nie w warunkach laboratoryjnych, tylko w środowisku naturalnym - u klienta. Są to miesiące prób i testów nad takim systemem. Dopiero wówczas można go pokazać rynkowi i sprzedawać. Pergola, którą wprowadziliśmy w zeszłym roku, czyli Pergola SB 400 jest takim najnowszym i częściej w tej chwili zamawianym naszym nowym dzieckiem. Natomiast jeśli chodzi o nowe systemy, to jeszcze nie czas, aby ujrzały światło dzienne.

G.C.: Panie Jarosławie, z iloma punktami odbioru współpracujecie Państwo w tej chwili?

J.B.: Obecnie mamy ponad 1500 punktów odbioru w Polsce.
G.C.: A stałych, ustawicznie i na dobrym poziomie?
J.B.:
Myślę, że w tej chwili ponad 300 firm, które są naszymi najlepszymi partnerami, promujemy je na stronie internetowej etc..

G.C.: A jak wygląda Państwa współpraca z producentami okien i drzwi, szczególnie z eksporterami, którzy wysyłają swoje produkty i brakuje komplementarnych technik osłonowych. Tak nam się wydaje. Czy Pan to potwierdza?
J.B.
Jest to bardzo dobrze zadane pytanie, bo w tym momencie stoi to tak naprawdę po stronie firm produkujących okna. Tak jak mówiłem wcześniej, jesteśmy w stu procentach przygotowani do tego by produkować dwa razy więcej niż to, co produkujemy w tej chwili. Jednakże producenci okien muszą otworzyć się na nowe systemy, muszą nauczyć się je montować, muszą dotknąć tego tematu. Myślę, że na pewno zdywersyfikowałoby to ich portfele. Jest to branża, która nie została jeszcze wyeksploatowana.

G.C.: Czy przyzna Pan rację, że być może potrzeby klienta są nie do końca odpowiednio identyfikowane. Dlatego brakuje również na to odpowiedzi.
J.B.:
Tak, to na pewno. Trzeba jednak pogodzić się z tym, że jeżeli będziemy chcieli połączyć komplementarną usługę, sprzedaż okna wraz z przesłoną, to nie da się tego połączyć na etapie eksportu. Musi zostać to zamontowane przez odpowiednią ekipę po zamontowaniu okna. To nie jest sam wywóz. To jest wdzięczny produkt, to wdzięczna marża, ale wymaga wiedzy i pracy.

Aleksandra Kanderska: Jeżeli klient nie miał wcześniej do czynienia z takimi produktami, a chciałby poszerzyć swoją ofertę; rozumiem, że wówczas dilerzy mogą liczyć na państwa kompleksową pomoc związaną m.in. z montażem?

J.B.: Każda firma, która zainwestuje chęć, pracę, czas i stosunkowo niewielki nakład finansowy zostanie przez nas w stu procentach przeszkolona. Pełna wiedza zostanie przekazana. Również handlowa. Mamy showroom, gdzie jest przedstawiony każdy możliwy system we wszystkich rozwiązaniach. Omawiamy za i przeciw każdego systemu i montaży, pokazujemy fabrykę oraz model produkcyjny. Dzięki temu produkt nabiera fizyczności, wiemy w jaki sposób powstał i jakie są jego składowe, że to nie jest tylko system wyjęty z kartonu. Gdy dochodzi do zmian na budowie, to musimy sobie zdawać sprawę, że są to produkty szyte na miarę i tego się nie przerabia. Wówczas taka firma jest przygotowana w stu procentach a by móc sprzedawać, montować i oferować nasze systemy.

G.C.:  I ostatnie pytanie. Dlaczego warto współpracować z firmą Selt, dlaczego warto jej produkty sprzedawać (diler i producent) i kupować (konsument)?
J.B.:
Jesteśmy firmą, która produkuje już od 38 lat. Popełniliśmy już chyba wszystkie błędy, które można było popełnić. Jesteśmy firmą, która ma bardzo dobrze przygotowane zaplecze produkcyjne. Posiadamy własną odlewnię aluminium,. Mamy również własną lakiernię proszkową, która posiada dwa najważniejsze certyfikaty qualicoat i  qualicoat sea side. Lakierowanie to kolejny etap, nad którym mamy własnoręczny nadzór. Chcemy mieć pewność, że całość produkcji przebiega zgodnie z wyznaczonymi przez nas standardami, normami i oczekiwaniami. Myślę, że też to, że wszystkie systemy odbiorca ma w jednym portfelu. Otwiera nasz katalog, i jest w stanie dopasować się do każdego klienta, do wszystkich jego oczekiwań. Mamy własną salkę szkoleniową, gdzie każdy z klientów ma obowiązek (a nie prawo) przyjechać i rozmontować, zamontować, przetestować wszystkie nasze systemy przy pomocy wykwalifikowanych montażystów. Dzięki temu będzie odpowiednio przygotowany na wszystko, co może spotkać go w realu, czyli np. na fasadzie u zwykłego Kowalskiego. Co jeszcze jest ważne? Chyba to, że my jako producent nigdy nie będziemy przeszkadzać naszym odbiorcom. Bo my chcemy tylko produkować.
G.C.: Nie konkurujecie z nimi?
J.B.:
Nie. Nigdy nie będzie sprzedaży do klienta indywidualnego z naszej strony. My będziemy produkować, wspierać naszych partnerów na stronie, tworzyć programy partnerskie, udzielać pomocy. Będziemy też edukować klienta indywidualnego, choćby w taki sposób w jaki dzieje się to w tej chwili - poprzez reklamy. Będziemy przygotowywać ten rynek, a nie go konsumować.

G.C.: I ostatnie pytanie: dosłownie jednym zdaniem: Firma SELT to…

Jarosław Baran: Najlepszy stosunek jakości do ceny i ciągła innowacja.

Dziękujemy za udzielenie wywiadu.